Zakładki:
Dawno Temu w Grach Bartłomieja Kluski
Gamefaqs - największa baza danych gier
MOBY GAMES - rozbudowana baza starych gier
Najlepsza polska strona o Atari
Polygamia - blog konsolowy
Wszystko o polskiej wersji Xbox Live
Stare gry, atari, commodore, c64, amiga, amiga 1200, konsole, komputery, pc, nintendo, playstation, ps2, psx, xbox, xbox360, zx spectrum, amstrad, gry komputerowe
RSS
poniedziałek, 08 marca 2010

Dochodzę ostatnio do wniosku, że niektóre gry nie powinny dostawać swojego dema. Pierwszy przykład z brzegu, to Aliens vs Predator. Demo pokazało, że nie jest z tą grą zbyt dobrze, chociaż na razie bije ona wszelkie rekordy sprzedaży (przynajmniej na Wyspach), a ludzie zagrywają się do upadłego w tryby online. Mnie tam na ten przykład demo średnio przypadło do gustu, ale w pełną wersję raczej zagram, głównie z powodu tego, iż jestem niepoprawnym fanem tego uniwersum (tak, tak - łyknąłem film AVP2).

Drugi przykład do demo Just Cause 2, które od kilku dni jest dostępne dzięki Xbox Live. W pierwszą część nie grałem, ale zachęcony głosami zachwytu bombardującymi moje uszy z każdej niemal strony (programy o grach, net, pisma branżowe - to a propos tutułowego Hype'u) postanowiłem odpalić sobie wczoraj demo. Spędziłem przy nim grubo ponad godzinę i nasunęła mi się tylko jedna refleksja: będzie gniot!

W założeniu ma być fajnie: wykonujemy różnorakie misje na zlecenie partyzantki, której celem jest obalenie reżimu w fikcyjnej republice bananowej. Myli się jednak ten, kto sądzi, że będziemy mieli do czynienia z grą w stylu Splintet Cell lub Metal Gear. Skradanie do niczego się nie przyda, tutaj chodzi o totalną rozwałę. Wszystko byłoby super gdyby nie fatalne wykonanie. Dosłownie na każdym poziomie - poruszanie się bohatera to jakiś żart (gość czasem dosłownie pływa w powietrzu), model jazdy autem skopany na maksa (minimalne wychylenie analoga to początek utraty kontroli nad pojazdem, który zazwyczaj kończy się spektakularną kraksą), strzelanie jest mało efektowne i efektywne - czasem ciężko wycelować, czasem wali się do gościa ze 20 sek. a on nie reaguje, czasem przeciwnik wali w Ciebie i nic się nie dzieje. Skoki to osobna historia - można zlecieć z dużej wysokości (grając w demo wyskoczcie na dzwonnicę w pierwszej wiosce) i nie zrobić sobie żadnej krzywdy. Podobnie ma się sprawa w przypadku zbyt wczesnego złożenia spadochronu. No i z tym hakiem zamontowanym na lewym ramieniu a la Bionic Commando to chyba jakiś żart. Najbardziej rozśmieszył mnie motyw wychodzenia na duże góry. W każdej szanującej się grze jest to właściwie niemożliwe jeśli nie ma się sprzętu spinaczkowego - a tutaj - po prostu idziemy do góry!!?? - tak jakbyśmy szli normalnie po płaszczyźnie. Mount Everest zdobyty w 20 minut! Jaja!

W założeniu miało być widowiskowo. I w sumie jest, ale co z tego skoro niegrywalnie. I po co ten hype?? Nie lepiej tak jak w przypadku Darksiders po prostu wydać grę. Obroni się sama jeśli będzie dobra.

11:24, big_gun
Link Komentarze (1) »