Zakładki:
Dawno Temu w Grach Bartłomieja Kluski
Gamefaqs - największa baza danych gier
MOBY GAMES - rozbudowana baza starych gier
Najlepsza polska strona o Atari
Polygamia - blog konsolowy
Wszystko o polskiej wersji Xbox Live
Stare gry, atari, commodore, c64, amiga, amiga 1200, konsole, komputery, pc, nintendo, playstation, ps2, psx, xbox, xbox360, zx spectrum, amstrad, gry komputerowe
RSS
czwartek, 15 listopada 2012
Kilka tygodni temu Sony zamknęło swoje studio wewnętrzne w Liverpoolu. Smutna to wiadomość nie tylko dla fanów serii Wipeout, z którą to studio z miasta Beatlesów było kojarzone najmocniej. Dla graczy z długoletnim stażem, do których zalicza się autor niniejszego artykułu, jest to wiadomość smutna podwójnie albowiem wraz z zamknięciem studia do historii przechodzi jedna z najbardziej zasłużonych ekip w historii komputerowej rozrywki. Ekipa znana dawniej pod nazwą Psygnosis.
czwartek, 28 czerwca 2012

27 czerwca marce Atari stuknęła 40-stka. Ten fakt nie mógł ujść mojej uwadze. Od Atari 65 XE zaczynałem swoją przygodę z grami. Od Atari zaczęło się moje hobby.

Kultowa 65 leży sobie cały czas w szafie. Kiedyś na pewno ją odpalę i powspominam stare czasy. Teraz jednak zapraszam do Apple Store. Jeśli ktoś z Was posiada Iphone, Ipad lub inne urządzenie od Apple to jeszcze dzisiaj można pobrać darmową aplikację zawierającą 100 klasycznych gier z konsoli Atari 2600. Dla miłośników retrogrania to pozycje obowiązkowe.

Więcej o grach na Atari w moich poprzednich wpisach.

Tymczasem - Wszystkiego Najlepszego dla wczorajszego jubilata!!!

16:28, big_gun
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 czerwca 2012

Już od dłuższego czasu zamierzałem wziąć się za reaktywację bloga. Rok od ostatniej noty był dość burzliwy - dużo zmian (głównie w pracy), nowych wyzwań, ale też niestety porażek. Czasu na bloga jak nie było, tak nie było.

Od jakiegoś jednak czasu, mimo jego braku, nosiłem się z zamiarem skrobnięcia czegoś, niekoniecznie długiego - ot tak dla przypomnienia o istnieniu Muzeum Wirtualnej Rozrywki. Okazja nadarza się właśnie dzisiaj - w przerwie między meczami Euro a pracą, sprawdzając pocztę natknąłem się na dziwny mail, który dotarł na moją skrzynkę. Graficznie przypominał newslettery wysyłane przez Microsoft dla zarejestrowanych użytkowników Xbox Live. Informacja zawarta w mailu była bardzo ciekawa i nietypowa - informowano mnie o przyznaniu darmowych 400 punktów w usłudze Xbox Live  (dla niezorientowanych - punkty te to taka wirtualna waluta, za którą można kupować gry, dodatki do gier, gadgety dla awatarów itd.). Wystarczyło tylko kliknąć, podać dane konta w usłudze Xbox Live, zalogować się i punkty miały wylądować na moim koncie.

Trochę mnie to zastanowiło - nie jestem zapisany do żadnego programu afiliacyjnego na Xbox Live, ani nic nie słyszałem o tego typu prezentach ze strony Bill'a Gates'a. 400 punktów jednak piechotą nie chodzi. Zawsze można coś za to fajnego w Xbox Live Marketplace kupić.

Postanowiłem jednak wygooglać internet w poszukiwaniu śladów podobnych maili u innych użytkowników usługi. Z informacji uzyskanych na forach nic nie wynikało - jedni twierdzili że to fake, drudzy wręcz przeciwnie. Stwierdziłem, że sprawa (i prezent) są zbyt poważne, żeby maila olać. Zamiast jednak skorzystać z maila, kliknąć i odebrać nagrodę postanowiłem skontaktować się z infolinią Xbox'a - mało to mamy informacji o kradzieży danych spowodowanych podaniem swoich danych w różnych dziwnych miejscach w necie?

Dodzwoniłem się bardzo szybko - sympatyczny koleżka po drugiej stronie słuchawki bardzo przejął się sprawą. Poprosił o przesłanie maila i ocenił go jako totalny fake - okazało się, że Microsoft nie wysyła takich informacji swoim użytkownikom. W podziękowaniu za informacje (jak się bowiem okazuje ludzie z takimi problemami do nich nie dzwonią) zostałem obdarowany 400 punktami oraz darmową możliwością zmiany gamertaga (ID gracza - moje dotychczasowe ID za bardzo identyfikowało mnie w usłudze - tworząc pierwszy raz gamertaga podałem swoje imię i nazwisko, czego nie powinno się robić). Kontakt był bardzo miły - od słowa do słowa okazało się, że Pan po drugiej stronie słuchawki mieszkał kiedyś w moim rodzinnym mieście, co znaczenie ułatwiło kontakt między nami (call centre dla Polaków znajduje się w Dublinie). Dostałem podziękowania za akcję oraz obietnicę zbadania tajemniczego maila przez jego szefów.

Xbox może nie jest w Polsce zbyt popularny i nie cieszy się takim zaufaniem graczy jak marka Playstation, ale widać, że ludzie odpowiedzialni za markę bardzo się starają. Mogli równie dobrze mnie zignorować, a zostałem bardzo miło potraktowany i dlatego w tej notce muszę wyrazić słowa pochwały oraz podziękowania. Tak trzymać Panowie. Jeszcze tylko dołóżcie więcej do polskiego Live i łykniecie Playstation na śniadanie - czego Wam życzę.

Tak się dba o klienta. Szkoda, że większość polskich firma ma stałych klientów w głębokim poważaniu (popatrzcie jak traktuje się w Polsce użytkowników sieci komórkowych - dla nowych klientów wszystko, starzy mogą już tylko płacić coraz wyższe rachunki).

Na koniec - miało być o grach i będzie. Postaram się w najbliższym czasie wrzucić kilka recenzji pakietów gier od Capcom i Segi, które wydane były na PS2 jakiś czas temu.

W wolnym czasie zapraszam na www.gameonly.pl,gdzie od czasu do czasu staram się coś publikować (tam mnie po prostu zmuszają do pisania, tutaj sam się muszę zmuszać).

niedziela, 13 marca 2011
Już od dłuższego czasu zabieram się za ułożenie listy moich ulubionych gier. Trochę się tego zebrało przez około 25 lat grania (wypada mniej więcej jedna gra zapadająca głęboko w pamięć rocznie). Nie będzie to jednak zestaw w stylu the best of, a raczej moja sentymentalna podróż w czasy, kiedy gry komputerowe (a potem również i konsolowe) to było coś więcej niż tylko włożenie płytki do napędu i rozwalanie setek przeciwników w multiplayerze (ba! w czasach, które zamierzam wspominać o płytkach nie było jeszcze mowy). Zatem zapraszam w podróż do przeszłości - dla wielu z Was pewnie dość zamierzchłej. Dzisiaj część 1. Miejsca od 25 do 20.

Właśnie przeszedłem i gorąco polecam! Nie tylko dlatego, że ten tytuł do doskonałe nawiązanie do korzeni survival horroru spod znaku pierwszych części Resident Evil czy Silent Hill. Polecam go ze względu na to, że to prawdziwy powrót hardcore'u w grach.

Tak, tak - ta gra jest trudna. To prawdziwy szczyt trudności, problemów, grania co 5 minut od ostatniego save'a i rzucania fuck'ami co sekundę. Takich gier już się dzisiaj nie robi, albo robi się dosłownie 3 - 4 w ciągu roku. Nie to co kiedyś - i tego tak naprawdę bardzo mi w obecnie produkowanych grach brakuje.

Co mi po grze, którą można przejść w 4 godziny (vide kolejne odsłony tak przez wszystkich chwalonego Call of Duty). Ja mam ochotę wycisnąć z produkcji wszystki soki, spocić w rękach pada i kilka razy ze złości wyłączyć konsolę! Przecież płacę tez ciężko zarobione 200 zł, więc chcę coś w zamian!

Goście z Visceral Games doskonale wiedzą o co chodzi, więc i tym razem się nie zawiodłem (pierwsza część też była trudna i miodna zarazem). Polecam od razu grać na wyższych poziomach trudności i olać jakieś tam easy i normal. Spokojnie starczy na 10 - 11 godzin gry (plus dodatek na około 1,5 godziny).

Historia ciągnie wątki z pierwszej cześci. Tym razem jednak zamiast statku kosmicznego będziemy kroić Necromorphy na stacji kosmicznej Sprawl (i nie tylko, ale bez spoilerów). Do dyspozycji dostaniemy arsenał z poprzedniej części plus kilka nowych gadgetów, z których najlepiej prezentuje się kołkownica (nie zdradzę szczegółów, ale w tajemnicy napiszę, że warto ją odpowiednio w trakcie gry podrasować). Wśród przeciwników również znajdzie się kilka nowych poczwar, wśród których prym będą wiodły m.in. hordy zmartwiałych dzieciaków (etap w części szkolnej stacji należy do najlepszych w grze). Poza tym, tak jak w poprzedniej części przyjdzie nam się uganiać za przedmiotem zwanym markerem, którego tajemnicę przyjdzie nam znowu zgłębiać.

Nic tylko grać! Polecam. Prawdziwa frajda dla osób, które nienawidzą jak gra przechodzi się sama (co ostatnio zdarza się coraz częściej) i gratka dla fanów prawdziwych horrorów.

13:20, big_gun
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 stycznia 2011

I bądź tu człowieku mądry na początku roku! Dla graczy nastały ciężkie czasy. 2011 zapowiada się pod względem grania jeszcze lepiej niż 2010. Najwięcej powodów do radości będą mieć zapewne posiadacze PS3. Duża ilość ekskluzywnych tytułów faktycznie robi wrażenie. Dodatkowo zapowiedziano następczynię PSP. Nintendo, które coraz bardziej odczywa spadek zainteresowania Wii postanowiło wrócić na poletko handheldów z Nintendo 3DS. W końcu tutaj właśnie osiągało w ostatnich latach największe sukcesy sprzedażowe. Microsoft koncentruje się Kinect, który moim zdaniem ma przed sobą ciekawą przyszłość, jeśli tylko docenią go producencie tzw. poważnych tytułów (na razie to rozrywka przede wszystkim rodzinna). Po prostu grać nie umierać!

Dla mnie najpoważniejszym dylematem nadchodzących tygodni jest kwestia wyboru, jaki stawiają przede mną dwie nadchodzące premiery - świetny Bulletstorm od polskiego People Can Fly oraz Dead Space 2 od EA.

Tak się składa, że dosłownie kilka dni temu skończyłem pierwszą część Dead Space, która po prostu rozłożyła mnie na łopatki pod względem klimatu. Tak dobrze nie bawiłem się grając w survival horror chyba od czasów Silent Hill 2, czyli już dość dawno. Z kolei Bulletstorm, w którego demo właśnie gram zapowiada się na kawał solidnej, relaksującej rozwałki stawiającego głównie na efektowne masakrowanie przeciwników (poza tym to rodzima produkcja).

I tutaj pojawia się dylemat zakupowy - co wybrać?? I to wabi i to nęci jak pisał poeta, a środki ograniczone. Czy wcielić się znowu w Isaaca Clarke'a i stanąć przeciwko hordom nekromorfów terroryzujących kosmiczną bazę, czy też może po prostu, bez nerwów towarzyszących zwiedzaniu ciemnych korytarzy bazy na Saturnie, postrzelać sobie na punkty do kolejnych fal wrogów??

Ciekawy dylemat na luty :-).

P.S. W sklepach promocji nie brakuje. Za 149 zł można już kupić dwie ostatnie części Splinter Cell w jedym wydaniu. Za 99 zł dostaniemy też np. Darksiders oraz Metro 2033. Nie wiem jednak, czy nie lepiej kupować np. na amazonie. Polska to jednak cenowy trzeci świat (chociaż ponoć w Tesco można kupić Nintendo DS za 200 zł).

13:23, big_gun
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 grudnia 2010

Dawno nic już nie skrobałem na blogu - od czerwca.  Wiele się od tego czasu wydarzyło. Wiele w graniu, bo oczywiście nie będę się rozwodził nad sekretami życia prywatnego, czy też zawodowego.

W grach udało mi się m.in. w końcu zanużyć pod wodę w Bioshock, napędzić stracha szturmowcom i Lordowi Vaderowi w Force Unleashed, wygrać z pewnym obywatelem Rumunii w Fifę 09 (a potem przegrać z pewnym Poznaniakiem, czy jak chce prof. Miodek, Poznańczykiem), zbudować piramidy z klocków lego w Batmanie i drugiej części przygód Indiany Jones'a, czy też w końcu połamać płytkę z zestawem Orange Box (kurcze trza to będzie odkupić). Sporo tego było i sporo się działo. Na pisanie bloga nie było czasu.

Ponieważ zbliża się koniec roku i dochodzi coraz częściej do wszelkiego rodzaju podsumowań, chciałem dorzucić i od siebie coś do tego mini pieca.

TA! DA! Dla mnie grą roku zostaję Red Dead Redemption. Why? O tym być może jutro. W pamięci mam jeszcze obietnicę dużego tekstu odnośnie moich ulubionych gier ever, który mam nadzieję przygotować już niedługo. Obym znalazł czas - ale może akurat przed świętami będzie luźniej.

Mam też zamiar w końcu zmienić tę paskudną szatę graficzną bloga. Mam zamiar......

15:38, big_gun
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 czerwca 2010
Pytanie, które zadaję w tytule notki nie jest bezzasadne. Gra Rebellion jest bowiem uważana za klasyczny przerost hypu nad treścią. Oceny większości serwisów branżowych są słabe (np. 64 punkty za wersje na Xbox 360 na Metacritic), a recenzenci rozszarpują ją na strzępy, jak nie przymierzając królowa obcych słabiutkiego Marine'a. Jak więc sprawa wygląda z perspektywy prostego, szarego gracza? Warto zagrać, czy nie?
czwartek, 22 kwietnia 2010

Niesamowita wiadomość od Good Old Games (serwis oferujący za bardzo niewielkie pieniądze klasyki komputerowej rozrywki z lat 90-tych; za wszystkim stoi CD Project):

Od dzisiaj w serwisie jest dostępny prawdziwy klasyk od Monolith z lat 90-tych:

BLOOD!!

Prawdziwa masakra FPS'ów. Absolutny must have dla każdego fana gier w stylu Duke Nukem czy Shadow Warrior. Pod tym linkiem możecie znaleźć opcję download:

http://www.gog.com/en/gamecard/one_unit_whole_blood

Gra kosztuje tylko $ 5,99! Warto ściągnąć i pograć!

Caleb lives again!

Więcej o samej grze wkrótce - jak tylko odpalę swoją wersję i przypomnę sobie stare lata :-).

18:21, big_gun
Link Dodaj komentarz »

Uwielbiam gry z serii Lego. Oczywiście te oparte na licencjach filmowych. Łyknąłem wszystko. Od pierwszego Lego Star Wars poprzez Indianę Jones'a aż po najnowszy produkt Traveller's Tale: Lego Batman.

Ponieważ ostatnio padł mi wysłużony Xbox 360 (mało znany, ale morderczy Error 73), na czas naprawy musiałem przeprosić się z jego starszą koleżanką PS2. Mój wybór padł na Lego Batman, jedną z ostatnich gier jaką nabyłem na czarnulę.

Nie jest to może tytuł idealny (za taki uważam Lego Indiana Jones oraz drugie Lego Star Wars), ale zabawa przy nim jest przednia i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu maniakowi wirtualnej rozrywki (a jeśli przy okazji macie w domu dzieciaka/ki to zabawa będzie dwa razy bardziej...hmm..zabawna :-) ).

Co tak uwielbiam w serii Lego? Lubię gdy w gry można grać dłużej niż wynikałoby to z tak zwanego podstawowego czasu rozgrywki, pozwalającego po prostu skończyć wątek fabularny. Lubię pograć na 100%. Przejść grę od A do Z. Odkryć wszystkie sekrety i bonusy. Gry z serii Lego dają taką możliwość. Niby proste i dla dzieci, dają jednak solidnego kopa motywującego do ich kilkukrotnego przejścia, oferując przy okazji porcję wysiłku fizycznego (żeby się człowiek napocił machając padem przy skoku na jakąś bliżej nieokreśloną platformę) i logicznego (a dlaczego strzałka detektora karnistrów pojawia się akurat tutaj, skoro nic nie wskazuje na to, że karnister właśnie TUTAJ ma się pojawić??!!). Różnego rodzaju bonusów, dodatkowych etapów i postaci jest tutaj od groma (minimum kilkanaście godzin grania żeby przejść grę na 100%). Poza tym nic tak bardzo mnie ostatnio nie rozbawiło jak widok Batman'a "zapieprzającego" po linie zawieszonej na dwóch przeciwległych budynkach. Dodatkowym smaczkiem dla wszystkich wielbicieli Myszo - pticy i jego przygód będzie możliwość pogrania w dodatkowym trybie fabularnym całą plejadą batmanowych super łotrów - od Jokera do Mad Hattera.

Graficznie jest całkiem ok - prosto i schludnie. Bez fajerwerków, ale i bez skuchy (czasem tylko coś się zatnie przy włażeniu na ściany). Jeśli ktoś zna poprzednie gierki z tej serii to wie o co chodzi.

Muzycznie jest więcej niż dobrze. W tle cały czas "brządka" temat muzyczny autorstwa Danny'iego Elfman'a z dwóch pierwszych filmów o Batmanie autorstwa Tima Burtona. Czego chcieć więcej :-).

Jeśli pogoda się skwasi, a temperatura znowu spadnie do poziomu zimowego - zagrajcie w Lego Batman (wymagana właściwie dowolna platforma sprzętowa). Nie pożałujecie!!

16:59, big_gun
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3