Stare gry, atari, commodore, c64, amiga, amiga 1200, konsole, komputery, pc, nintendo, playstation, ps2, psx, xbox, xbox360, zx spectrum, amstrad, gry komputerowe
Blog > Komentarze do wpisu

DEAD SPACE 2 czyli powrót hardcore'u

Właśnie przeszedłem i gorąco polecam! Nie tylko dlatego, że ten tytuł do doskonałe nawiązanie do korzeni survival horroru spod znaku pierwszych części Resident Evil czy Silent Hill. Polecam go ze względu na to, że to prawdziwy powrót hardcore'u w grach.

Tak, tak - ta gra jest trudna. To prawdziwy szczyt trudności, problemów, grania co 5 minut od ostatniego save'a i rzucania fuck'ami co sekundę. Takich gier już się dzisiaj nie robi, albo robi się dosłownie 3 - 4 w ciągu roku. Nie to co kiedyś - i tego tak naprawdę bardzo mi w obecnie produkowanych grach brakuje.

Co mi po grze, którą można przejść w 4 godziny (vide kolejne odsłony tak przez wszystkich chwalonego Call of Duty). Ja mam ochotę wycisnąć z produkcji wszystki soki, spocić w rękach pada i kilka razy ze złości wyłączyć konsolę! Przecież płacę tez ciężko zarobione 200 zł, więc chcę coś w zamian!

Goście z Visceral Games doskonale wiedzą o co chodzi, więc i tym razem się nie zawiodłem (pierwsza część też była trudna i miodna zarazem). Polecam od razu grać na wyższych poziomach trudności i olać jakieś tam easy i normal. Spokojnie starczy na 10 - 11 godzin gry (plus dodatek na około 1,5 godziny).

Historia ciągnie wątki z pierwszej cześci. Tym razem jednak zamiast statku kosmicznego będziemy kroić Necromorphy na stacji kosmicznej Sprawl (i nie tylko, ale bez spoilerów). Do dyspozycji dostaniemy arsenał z poprzedniej części plus kilka nowych gadgetów, z których najlepiej prezentuje się kołkownica (nie zdradzę szczegółów, ale w tajemnicy napiszę, że warto ją odpowiednio w trakcie gry podrasować). Wśród przeciwników również znajdzie się kilka nowych poczwar, wśród których prym będą wiodły m.in. hordy zmartwiałych dzieciaków (etap w części szkolnej stacji należy do najlepszych w grze). Poza tym, tak jak w poprzedniej części przyjdzie nam się uganiać za przedmiotem zwanym markerem, którego tajemnicę przyjdzie nam znowu zgłębiać.

Nic tylko grać! Polecam. Prawdziwa frajda dla osób, które nienawidzą jak gra przechodzi się sama (co ostatnio zdarza się coraz częściej) i gratka dla fanów prawdziwych horrorów.

niedziela, 13 marca 2011, big_gun

Polecane wpisy