Stare gry, atari, commodore, c64, amiga, amiga 1200, konsole, komputery, pc, nintendo, playstation, ps2, psx, xbox, xbox360, zx spectrum, amstrad, gry komputerowe
Blog > Komentarze do wpisu

JAK OCENIĆ ALIENS VS PREDATOR

Pytanie, które zadaję w tytule notki nie jest bezzasadne. Gra Rebellion jest bowiem uważana za klasyczny przerost hypu nad treścią. Oceny większości serwisów branżowych są słabe (np. 64 punkty za wersje na Xbox 360 na Metacritic), a recenzenci rozszarpują ją na strzępy, jak nie przymierzając królowa obcych słabiutkiego Marine'a. Jak więc sprawa wygląda z perspektywy prostego, szarego gracza? Warto zagrać, czy nie?

Moim zdaniem warto. Zaznaczam przy tym od razu, że jestem fanem uniwersum spod znaku AvP. Nie przyjmuje jednak bezkrytycznie wszystkiego co mi spece od marketingu wcisną (drugi film AvP to crap crapów na ten przykład).

Skończyłem niedawno 3 tryby single (długo to trwało, ale w międzyczasie padł mi mój prawie 3 letni Xbox), teraz jestem na etapie sprawdzania trybu multi i muszę przyznać, że wcale nie jest źle. Gra przez dość długi czas rządziła na listach sprzedaży m.in. w UK, co powinno mówić samo za siebie (głównie za sprawą właśnie gry sieciowej, o czym za chwilę).

W co więc gramy? W kampanii Colonial Marine dostajemy stary, dobry FPS. Bez żadnych rewelacji w stylu chowania się za osłonami, strzelania zza winkla czy włażenia pod stoły. Ot prosta, acz bardzo dynamiczna strzelanka. Trochę męczy jej liniowość - gra ciągnie dosłownie za rękaw w miejsca, do których dojść musimy. Nie ma zmiłuj. Każde odejście z wyznaczonej odgórnie trasy kończy się komunikatem wygłaszanym przez jedną z postaci, o konieczności powrotu na jedyną słuszną ścieżkę. Graficznie też nie jest super. Męczą trochę glitche w stylu np. przenikania się obiektów (ale tak to już w więkoszości gier bywa niestety). W zamian dostajemy możliwość rozwałki wszystkiego co się rusza od facehuggerów zaczynając, a kończąc na predalienie (swoją drogą to dziwne, że obcy tak mutują w ciałach żywicieli - w pierwszych 3 kanonicznych filmach z serii nie było o czymś takim mowy). Dostanie się zarówno królowej obcych jaki i androidom Charles'a Weyland'a Bishopa. Na koniec będzie ktoś / coś jeszcze, ale o tym przekonacie się sami jeśli uda wam się zagrać. Kampania jest klimatyczna i trzyma w napięciu (polecam od razu grać na poziomie trudności Hard). Jest mroczno i momentami dość straszno. Nigdy nie wiadomo skąd wyskoczy obcy, co powoduje, że często ciarki chodzą po plecach (i to w dość nieoczekiwanych momentach). Mimo że gra się dość szybko (można skończyć kampanie w kilka godzin) to Marine daje radę.

Granie w kampanie Alien'a to już zupełnie co innego. Przede wszystkim zmienia się sam system rozgrywki. Do dyspozycji dostajemy bowiem morderczą bestię wyposażoną w szybkość, możliwość działania z zaskoczenia i długie szpony (plus ogon). Rozgrywka polega dosłownie na polowaniu na swoje ofiary (starć face to face jest zaledwie kilka i to głównie z predatorami). Czaimy się, lokalizujemy cel i kończymy akcję efektownym finiszerem lub wystawiamy biedaków na pastwę facehuggerów. Po prostu miodzio. Tylko dlaczego gra jest taka krótka na litość Boską??? Nie wiem czy grałem 2h. Zacząłem i nawet się nie spotrzegłem kiedy powaliłem ostatniego przeciwnika. Finito....aż się prosi o rozwinięcie gry obcym w drugiej części, która na pewno powstanie. Może być z tego niezła skradanka.

Predatorem grałem najdłużej. Ogólnie rzecz biorąc w tym przypadku gra jest najbardziej skomplikowana. Na marine'ow polujemy. Z obcymi musimy walczyć face to face. Na trudność rozgrywki  wpływa jeszcze dodatkowo fakt, iż przez większą część gry dysponujemy tylko standardowymi nożami zamontowanymi na nadgarstkach. Działko laserowe jest, i owszem fajne, ale można z niego wystrzelić góra 5 razy bez doładowania. Dysk znajdujemy po mniej więcej połowie rozgrywki, a włócznię prawie na końcu. Sprawia to, że gra się trudniej i dłużej. Na początku ciężko jest się również przyzwyczaić do systemu zadawania ciosów w walce wręcz (coś na kształ systemu papier - nożyce - kamień - słaby i mocny cios blokujące się nawzajem), co daje już w pierwszych starciach dużą przewagę obcym. Ludzi załatwiamy po cichu (finiszery od lat 18), ale gdy jest ich więcej na planszy niż 4 gra robi się trudna (jak tylko w trakcie walki wyłączy nam się słynny kamuflarz predatora stajemy się widoczni i wtedy nie ma zmiłuj - pulse rifle to potęga jednak jest). Generalnie gra predziem stanowi małe, ale satysfakcjonujące wyzwanie. Dodatkowo atrakcyjność zwiększają predatorowe gadżety w stylu wspomnianych już broni, kamuflarza czy też trybów widzenia. W skrócie - i tutaj gra daje radę.

Fabuła porusza się w klimatach znanych bardziej z komiksów niż filmów (co akurat stanowi duża zaletę - cały czas się zastanawiam dlaczego twórcy filmów nie wzięli na tapetę właśnie historii w komiksów). Nie jest to może szczyt growego scenopisarstwa, ale fajnie wpisuje się w klimat uniwersum, i co najważniejszego daje możliwość kontynuacji. Szczegółów nie zdradzam - zagrajcie sami.

Największą popularnością cieszy się jednak tryb multi. Pograłem już trochę na Xbox Live i muszę przyznać, że faktycznie jest szybko, dynamicznie i efektownie. Zaletą gry jest nie tylko duża ilość trybów (standardowe death matche, walki drużynowe, rasa na rasę, survivor itd.), ale także dobre zbalansowanie wszystkich trzech ras, dzięki czemu każdy ma takie same, równe szanse podczas rozgrywki (chociaż zastanawiam się, czy jednak leciutkiej przewagi nad resztą nie ma predator).

Podsumowując: dobra gra obroni się sama. Moim zdaniem tak właśnie w przypadku AvP jest,chociaż nie jest to dzieło wybitne. Recenzenci często piszą nie to co czują, ale to co czuć powinni (albo muszą), więc niekoniecznie można ufać ich sądom. Jeśli już naprawdę miałby się do czegoś przyczepić, to do sztucznej inteligencji. Przeciwnicy są momentami głupsi niż fabuła AvP 2. Łażą niczym żółwie po wyznaczonych trasach ignorując to, że właśnie predator bądź obcy (czyli gracz) wyżyna im pół oddziału. Nawet jeśli coś zauważą, nie wzbudza to w nich wielkiego strachu. Wręcz przeciwnie - wracają na ustaloną z góry ścieżkę. Gra stałaby się jeszcze bardziej atrakcyjna dla gracza, gdby np. marine w sytuacji zagrożenia zbijali się w grupy, kombinowali jakąś defensywną taktykę, próbowali się ostrzeliwać. A tak mamy w kółko te same zachowania. Czasem to wkurza, ale jeśli na małej przestrzeni jest kilku przeciwników to mamy przerąbane.

Ogólnie rzecz biorąc - grajcie :-). Moja ocena to solidne 7 trofeów predatora na 10.

 

piątek, 04 czerwca 2010, big_gun

Polecane wpisy